Republikanie przeforsowali przejęcie władzy w Teksasie w najbardziej trumpistyczny sposób w historii


Zapisz się na Slatest, aby codziennie otrzymywać na skrzynkę pocztową najciekawsze analizy, krytykę i porady.
W Kapitolu Teksasu była północ i wszyscy czekali na demokratyczną senator Carol Alvarado. Chcieli wiedzieć, czy zablokuje obrady HB 4, forsowanej przez Donalda Trumpa ustawy o gerrymanderingu, której celem było zdobycie pięciu dodatkowych miejsc dla republikanów w Kongresie USA. Senat stanowy właśnie zatwierdził swoją decyzję po trzygodzinnej przerwie obiadowej, zarządzonej przez wicegubernatora Dana Patricka. Alvarado, która w 2021 roku przez ponad 15 godzin blokowała obrady przeciwko ustawie o tłumieniu głosów, była uzbrojona w wygodne trampki, cewnik (przewodniczący Izby Reprezentantów nie ma przerw na toaletę) i tysiące listów od Teksańczyków z całego stanu, którzy sprzeciwiali się ustawie. Nie pozwoliła, by walka po cichu wygasła.
To była skazana na porażkę próba. Alvarado o tym wiedział. Wszyscy w Kapitolu o tym wiedzieli. W całym kraju prawie wszyscy obserwujący to wiedzieli: teksańscy Demokraci nie mieli wystarczającej liczby głosów, by powstrzymać Republikanów przed uchwaleniem nowych map, a Republikanie nie cofną się przed niczym, by spełnić żądanie Trumpa, by pomóc mu przechylić szalę zwycięstwa w wyborach uzupełniających w 2026 roku na korzyść prezydenta. Jednak stanowi Demokraci byli zdeterminowani nie tylko, by zmiażdżyć sprawę, ale także by zwrócić na nią jak największą uwagę – w nadziei, że gdzie indziej ludzie z większą władzą podejmą się tej sprawy.
Nic nie poszło zgodnie z planem.
Zanim Alvarado miał rozpocząć przemówienie, dzień był już długi. Demokraci godzinami przemierzali zielone dywany w izbie Senatu, zadając pytania republikaninowi Philowi Kingowi, przewodniczącemu komisji ds. podziału okręgów wyborczych. Czy wiedział, że kongresmen Al Green, zagorzały krytyk Trumpa, zostanie wycięty ze swojego okręgu? Dlaczego gromadził głosy Afroamerykanów w Houston w jednym okręgu? King z pewnością wiedział, co nowe mapy oznaczają dla Greena, a Republikanie niemal na pewno gromadzą głosy Afroamerykanów, aby ograniczyć swój wpływ na wybór Demokratów. Ale niezależnie od pytania, King odpowiedział inną wersją tej samej odpowiedzi, formułkowym zaprzeczeniem intencji, zaprojektowanym na potrzeby sądowych batalii, które nastąpią: Nic nie wiem o powstaniu tej mapy.
Przeciwnicy ustawy, monitorowani przez sierżanta broni przy drzwiach, obserwowali z galerii na piętrze. Kiedy senator z Partii Demokratycznej argumentował za nielegalnością ustawy, po cichu klaskali lub pstrykali palcami. „Kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych mówi, że Republikanie mają prawo do pięciu dodatkowych miejsc w Teksasie – cóż, chcemy, żeby wiedzieli, że im się to nie należy” – powiedziała Amy Webberman, członkini Forwrd-ATX, lokalnej grupy aktywistów. „Jeśli ludzie zagłosują za tymi miejscami, to jedno, ale nie mają do nich prawa… Chociaż ustawa zostanie uchwalona, jesteśmy tu po to, by nasz głos został usłyszany. Jeśli tego nie zrobimy, to tak, jakbyśmy się z nimi zgadzali”.
King zakończył, żarliwie deklarując, dlaczego senatorowie powinni poprzeć jego projekt ustawy: „Jestem przekonany, że jeśli Teksas nie podejmie tych działań, istnieje ogromne ryzyko utraty republikańskiej większości. Jeśli to zrobi, w ciągu dwóch lat po wyborach uzupełniających nasz kraj będzie nawiedzany wyłącznie przez inkwizycje, impeachmenty i upokorzenie”. Po tych słowach obserwator z galerii puścił z telefonu radosną piosenkę śpiewającą „Bzdura!”, dopóki sierżant broni nie kazał mu jej wyłączyć.
Po zakończeniu przesłuchania ostatnią przeszkodą była obstrukcja parlamentarna Alvarado.
Obstrukcja nie byłaby pierwszym przypadkiem w tym miesiącu, gdy teksańscy Demokraci z radością podjęli ryzyko i fizyczny dyskomfort, aby zapobiec uchwaleniu ustawy HB 4, która dzieli stan na okręgi wyborcze, tworząc, jak to nazywa gubernator Greg Abbott, „jedną wielką, piękną mapę”. Demokraci z Izby Reprezentantów uciekli ze stanu na początku sierpnia, aby złamać kworum podczas drugiej specjalnej sesji teksańskiego parlamentu; za to zostali aresztowani i groziła im śmierć, a po powrocie musieli pozwolić policji na eskortę. Reprezentantka Nicole Collier, odmawiając podpisania republikańskiego pozwolenia wymaganego od każdego, kto złamał kworum, została zamknięta na noc w sali obrad Izby Reprezentantów. Około 50 Demokratów, którzy opuścili salę, zostało ukaranych grzywną w wysokości około 500 000 dolarów za swój wysiłek.
Ostatniego dnia walki, kilka minut po północy w sali Senatu, nikt nie był pewien, czy obstrukcja Alvarado dojdzie do skutku – ani widzowie na galerii, ani policjanci stanowi stojący przy drzwiach galerii, ani senatorowie Demokratów. Jednak republikanie krążący po sali Senatu, w większości biali mężczyźni, czuli się pewniej; dosłownie poklepywali się po plecach. Bo Patrick, który wyglądał na zadowolonego na podium, z ręką opartą na główce młotka, najwyraźniej wymyślił plan podczas tej długiej przerwy obiadowej.
Trzykrotnym uderzeniem młotka Patrick przywrócił sesję do porządku i oddał głos senatorowi Charlesowi Perry’emu, republikaninowi dwukrotnie mianowanemu przez „Texas Monthly” magazyn za jednego z najgorszych legislatorów stanu. Perry ogłosił, że e-mail wysłany przez Alvarado o godzinie 15:00 tego popołudnia zawierał prośbę o zbiórkę funduszy. Ten obstrukcyjny ruch, jak oznajmił, był chwytem wyborczym, który „trzymał Senat w niewoli” – ironiczny dobór słów, zważywszy na to, że jego partia zmusiła Colliera do spania w sali obrad Izby Reprezentantów na początku tego tygodnia.
„Praca urzędnicza jest wykorzystywana do wspierania kampanii senatora Alvarado” – powiedział Perry, wyrażając w tych słowach tyle oburzenia i wstydu, ile tylko zdołał z siebie wykrzesać. „To brak szacunku, narusza zasady dobrego wychowania Senatu i osobiście czuję się tym urażony”. Galeria wybuchnęła śmiechem, co zainspirowało Patricka do ponownego uderzenia młotkiem: „Wszelkie wybuchy, pierwsze ostrzeżenie – następnym razem wylatujecie z galerii!” – powiedział.
Wtedy gambit Republikanów stał się jasny.
Po swoim przemówieniu Perry wystąpił z wnioskiem o „przeniesienie poprzedniego pytania”, rzadkim manewrem parlamentarnym, który zamyka wszelką dyskusję i prowadzi bezpośrednio do głosowania. Ugruntowana praktyka obstrukcji parlamentarnej w Senacie w Teksasie została zniesiona, czego nikt wcześniej, przynajmniej w tej izbie, nie widział. Senator Demokratów Roland Gutierrez zapytał Patricka: „Senatorze, jaki jest precedens uzasadniający takie działanie?”. Po długiej pauzie Patrick odpowiedział: „To nie jest właściwe dochodzenie parlamentarne”, po czym przystąpił do głosowania.
„18 głosami za i 11 przeciw, projekt ustawy Izby Reprezentantów nr 4 został w końcu przyjęty” – powiedział Patrick, uderzając młotkiem po raz ostatni. Świadkowie na galerii krzyczeli: „Faszyści!”, „Hańba!” i „Wszyscy to widzieliśmy!”. Reakcja ta doprowadziła do szybkiego wydalenia jednego mężczyzny z Kapitolu przez policję stanową, podczas gdy senatorowie obserwowali, a niektórzy filmowali sprzeczkę telefonami.
„To był absolutny pretekst” – powiedziała później demokratyczna senator Sarah Eckhardt, otoczona świadkami, którzy wyszli z galerii. „Tak, Carol Alvarado wystosowała apel o zbiórkę funduszy. Każdy członek tej izby to zrobił. Nie mamy moratorium na zbiórki funduszy. To jest absolutnie bezprecedensowe. Adam Hinojosa, republikanin, opublikował w mediach społecznościowych nagranie swojego przemówienia wygłoszonego dziś wieczorem. A sam wicegubernator Dan Patrick rozpoczął zbiórkę funduszy w tym tygodniu. … Tak właśnie działa teraz ta izba. … To nie jest demokracja. Tam, gdzie nie ma sprzeciwu, nie ma demokracji, a ten wicegubernator nie będzie tolerował niczego, co mogłoby się wypowiedzieć”.
W tak rozpaczliwych czasach, jak te, nie jest jasne, jak bardzo obstrukcja Alvarado miałaby znaczenie. Spór o mapy okręgów wyborczych w Teksasie od tygodni trafiał na pierwsze strony gazet, a czy jedno kolejne maratonowe przemówienie mogłoby coś zmienić? Na pewnym poziomie dążenie teksańskich demokratów do nacjonalizacji tej kwestii już zadziałało: Kalifornia pracuje nad własnym planem redystrybucji, mającym na celu zniwelowanie przewagi, jaką nowa mapa okręgów wyborczych Trumpa ma dać Republikanom.
Ale gambit Republikanów – szybka zmiana zasad, by wykluczyć opozycję – jest mikrokosmosem dzisiejszej, szerszej walki politycznej: Trump obawia się, że wyborcy odbiorą mu część władzy w przyszłorocznych wyborach uzupełniających. Zamiast jednak starać się pozyskać tych wyborców lub wysłuchać ich oczekiwań, prezydent próbuje zmienić zasady wyborów, uciszając swoich krytyków, by utrzymać władzę – demokracja niech idzie do diabła.
Próba uciszenia opozycji odnosi jednak odwrotny skutek, gdyż mobilizuje ludzi do zajęcia stanowiska.
Kiedy pojawiła się Alvarado, młoda Latynoska przecisnęła się przez tłum reporterów, żeby z nią porozmawiać. Kobieta wracała do domu podczas długiej przerwy obiadowej, zamierzając położyć się spać, zanim zmieni zdanie i wróci. Chciała usłyszeć Alvarado. „Jestem tylko mamą i Teksańczykiem” – powiedziała senatorowi. „Cały tydzień tak bardzo się staraliśmy; przeorganizowywaliśmy nasze harmonogramy, żeby tu być. … Ciągle powtarzam ludziom: „Musisz się zaangażować. Musisz iść zeznawać, musisz pisać listy, musisz robić to wszystko ” .
