Dlaczego Rosja nasiliła ataki na Ukrainie

W ostatnich dniach odnotowano nową falę rosyjskich ataków rakietowych i dronów na Ukrainę. To największy nalot od początku konfliktu , w którym w ciągu zaledwie kilku godzin wystrzelono setki pocisków. Wiele zachodnich mediów, w tym premier Giorgia Meloni, określiło to jako irracjonalne działanie, nazywając je „szaleństwem” zdesperowanego Putina , który odmawia negocjacji .
Jednak ta interpretacja kłóci się z rzeczywistymi danymi : gdyby to był bezładny bombardowanie, w ciągu jednego dnia liczylibyśmy setki, a może tysiące ofiar wśród cywilów. Tak się jednak nie stało. Wybranymi celami nie były dzielnice mieszkalne ani targowiska, lecz infrastruktura strategiczna i przemysłowa , często związana z działaniami wojennymi Kijowa.
Cele docelowe i „podwójne zastosowanie”Doniesienia o ostatnich nalotach wskazują na fabryki broni, przejazdy kolejowe, składy paliw, elektrownie, podstacje oraz magazyny dronów i pocisków . Jest zatem oczywiste, że rosyjska kampania ma na celu ograniczenie potencjału militarnego Ukrainy poprzez atakowanie infrastruktury produkcyjnej i logistycznej, która ją wspiera.
Przykładem jest Flextronics w Mukaczewie na zachodniej Ukrainie. Prasa międzynarodowa – od Associated Press po Financial Times – opisała go jako cywilny zakład należący do Amerykanów, celowo zaatakowany, co spowodowało dziesiątki obrażeń. Jednak alternatywne źródła, takie jak The Gateway Pundit i AntiDiplomatico, udokumentowały, że zakład został przystosowany do produkcji dronów dla wojska . Nie był to zatem jedynie zakład cywilny, ale infrastruktura o podwójnym przeznaczeniu, co uzasadniało wybór militarny Rosji.
Odcinek ten pokazuje, jak ta sama rzeczywistość została przedstawiona na dwa różne sposoby : z jednej strony mamy nieuzasadniony atak na ludność cywilną, z drugiej – celowy atak na infrastrukturę wojskową zamaskowaną jako cywilne przedsiębiorstwo.
Europa podnosi poprzeczkę w zakresie zaangażowaniaAby zrozumieć eskalację ataków, musimy również spojrzeć na kontekst europejski. Kilka stolic UE zwiększyło poziom swojego zaangażowania w konflikt.
Wielka Brytania wysłała do Kijowa swojego szefa sztabu obrony, co jest gestem formalizującym brytyjską obecność wojskową na Ukrainie, która nie ogranicza się już do instruktorów i wywiadu. Estonia publicznie zadeklarowała gotowość wysłania batalionu do operacji pokojowych. Francja i Niemcy, wraz z trzydziestoma innymi krajami, przystąpiły do tzw. Koalicji Chętnych ( Euronews ), która teoretycznie powinna działać dopiero po zawieszeniu broni, ale w rzeczywistości toruje drogę do bezpośredniej interwencji.
Włochy rozważają również wysłanie zespołów do operacji rozminowywania , przedstawianych jako inicjatywy techniczne, ale wciąż realizowanych na teatrze działań wojennych. Jednocześnie organizacje pozarządowe, takie jak HALO Trust, Mines Advisory Group i Fondation Suisse de Déminage, finansowane przez państwa NATO, już działają na terytorium Ukrainy. Jednak w trwającym konflikcie rozminowywanie nigdy nie jest neutralne: daje przewagę tylko jednej stronie. Wystarczy przypomnieć, że sam Kijów rozrzucił w centrum Doniecka miny „motylowe” ( mines „Petal” ), które szkodzą ludności cywilnej ( antydyplomatyczne ).
Odpowiedź wyprzedzającaW obliczu tych posunięć Rosja nie interpretuje zachodnich inicjatyw jako „technicznych” czy „humanitarnych”, ale jako jasny sygnał, że Europa przygotowuje się do bardziej aktywnej i bezpośredniej roli w konflikcie .
Rosyjską eskalację należy zatem postrzegać jako reakcję wyprzedzającą, mającą na celu zniszczenie ukraińskiej produkcji wojskowej, udaremnienie dostaw broni z Zachodu i zmuszenie Kijowa do negocjacji . To spójna strategia: uderzyć teraz, zanim obecność NATO stanie się strukturalna i uczyni z Ukrainy stałą placówkę wojskową u progu Rosji.
Jasna strategiaNie mamy zatem do czynienia z aktem desperacji czy szaleństwa, lecz z jasną strategią . Moskwa dąży do negocjacji z pozycji siły, osłabiając wroga i wpływając na Zachód. Tymczasem Europa podejmuje drobne, ale konsekwentne kroki, które oddalają ją od roli obserwatora, a zbliżają do roli bezpośredniego protagonisty wojny.
Mówienie o „szaleństwie” może uprościć sprawę i wpłynąć na opinię publiczną, ale nie pomaga nam zrozumieć rzeczywistości. Fakty pokazują, że rosyjskie ataki są celowe, oparte na precyzyjnych kalkulacjach polityczno-wojskowych i bezpośrednio odzwierciedlają decyzje Zachodu . W tym scenariuszu iluzja szybkich negocjacji wydaje się coraz bardziej odległa, a Europa stoi przed ogromną odpowiedzialnością: musi ocenić konsekwencje zaangażowania, które grozi jej wciągnięciem w wojnę kontynentalną.

☕ Wesprzyj bloga darowizną
vietatoparlare